Historia kuglarstwa – kompleksowy przewodnik
Kuglarstwo to sztuka rozrywkowa obejmująca popisy zręcznościowe, takie jak żonglerka, a także rozmaite iluzje i akrobacje. Towarzyszy ludzkości od najdawniejszych czasów, fascynując widzów na przestrzeni tysiącleci. Już w starożytności pojawiali się artyści potrafiący zadziwiać publiczność podrzucaniem przedmiotów czy wykonywaniem magicznych trików. Wędrowni kuglarze przemierzali średniowieczne trakty, bawiąc mieszczan i dworzan, zaś w czasach nowożytnych ich sztuka stała się atrakcją cyrków i teatrów. Niniejszy przewodnik przedstawia historię kuglarstwa – od malowideł w egipskich grobowcach przez średniowiecznych minstreli wyklinanych przez Kościół, aż po współczesne festiwale żonglerskie. To opowieść o tym, jak ta niezwykła forma rozrywki ewoluowała i przetrwała próbę czasu.
Starożytne początki kuglarstwa
Żonglerka w starożytnym Egipcie i na Bliskim Wschodzie
Najstarsze ślady sztuki kuglarskiej sięgają epoki starożytnej. Archeolodzy odkryli malowidła na ścianach grobowca w Beni Hassan w starożytnym Egipcie, datowane na około 2000 rok p.n.e., które przedstawiają kobiety żonglujące piłkami. Te hieroglificzne sceny świadczą o tym, że już ponad cztery tysiące lat temu opanowano umiejętność rytmicznego podrzucania i łapania przedmiotów dla rozrywki. Egipcjanie prawdopodobnie wykorzystywali te pokazy podczas uroczystości dworskich lub religijnych rytuałów, choć dokładny kontekst pozostaje tajemnicą.
Nie tylko Egipt może poszczycić się dawnymi śladami żonglerki. Również inne cywilizacje Bliskiego Wschodu i basenu Morza Śródziemnego znały tego typu popisy. Istnieją przekazy sugerujące, że sztuka żonglowania była obecna w kulturach Mezopotamii, a nawet na dworach perskich. Choć dowodów archeologicznych z tych regionów jest mniej, przekazy ustne i późniejsze teksty wspominają o wędrownych artystach zabawiających ludzi swoimi sztuczkami.
Antyczna Grecja i Rzym – rozrywka na arenach
W antycznej Grecji żonglerka i pokazy kuglarskie również były znane, o czym świadczą malowidła na greckich wazach pochodzących z wczesnych okresów historii Grecji. Grecy cenili zręczność i koordynację, toteż występy żonglerów mogły uświetniać sympozjony lub inne uroczystości. W greckiej literaturze pojawiają się wzmianki o artystach potrafiących balansować przedmiotami i bawić gości na ucztach. Można przypuszczać, że greccy kuglarze wykorzystywali do swoich pokazów przedmioty codziennego użytku – kamienie, owoce czy naczynia – ponieważ specjalistyczne rekwizyty żonglerskie jeszcze nie istniały.
Szczególny rozwój sztuki kuglarskiej nastąpił w czasach starożytnego Rzymu, gdzie rozrywka miała ogromne znaczenie społeczne. Rzymianie znani byli z organizowania wystawnych widowisk – od walk gladiatorów po wyścigi rydwanów – a w przerwach takich spektakli publiczność zabawiali akrobaci i żonglerze. W rzymskich źródłach pojawia się określenie circulatores na wędrownych performerów prezentujących sztuczki na ulicach i placach. Podczas wielkich uroczystości w amfiteatrach kuglarze występowali ramię w ramię z akrobatami i tancerzami. Na rzymskich medalionach i malowidłach również odnajdziemy wizerunki postaci podrzucających przedmioty.
W muzeach zachowały się nawet fizyczne świadectwa kunsztu rzymskich żonglerów. W Muzeum Narodowym w Atenach podziwiać można starożytną statuę żonglera odnalezioną na terenie Imperium Rzymskiego, przedstawiającą artystę w trakcie wykonywania swojej sztuki. Z kolei w jednym z muzeów we Włoszech zachował się nagrobek rzymskiego kuglarza imieniem Septimus, ukazujący go z siedmioma kulami – to dowód, że imponujące żonglowanie wieloma obiektami jednocześnie miało miejsce już dwa tysiące lat temu. Rzymscy żonglerze potrafili zadziwiać publiczność nie tylko ilością podrzucanych piłek, ale i różnorodnością rekwizytów. Popularne były pokazy z nożami – specjalistów od takiej niebezpiecznej żonglerki nazywano ventilatores. Inni artyści popisywali się balansowaniem przedmiotów na stopach, wykonując tzw. antypody (żonglerkę nogami, często leżąc na plecach). Można zatem stwierdzić, że w starożytności wykształciły się rozmaite formy kuglarskich popisów, stanowiące zaczątki późniejszych cyrkowych specjalizacji.
Tradycje kuglarskie w Azji i innych kulturach
Choć Europa i Bliski Wschód dostarczają najstarszych dowodów na istnienie kuglarstwa, inne części świata również rozwijały własne tradycje w tym zakresie. W starożytnych Chinach pokazy zręcznościowe były elementem dworskich ceremonii i jarmarków. Chińscy kuglarze już przed wiekami potrafili żonglować różnymi przedmiotami – od porcelanowych mis po egzotyczne przybory – często dodając do tego elementy balansowania i akrobatyki. Historyczne zapisy wskazują, że chińscy cesarze chętnie goszczali akrobatów i żonglerów u swoich stołów, uznając ich występy za symbol harmonii i porządku (wszak żonglowanie wymagało doskonałej równowagi).
W Indiach i południowo-wschodniej Azji kuglarstwo również ma głębokie korzenie. Przekazy z dawnych manuskryptów indyjskich, birmańskich czy indonezyjskich opisują sztuczki polegające na odbijaniu i kręceniu przedmiotów na ciele. Co ciekawe, styl żonglowania kontaktowego – czyli manipulacji obiektem tak, by toczył się po rękach lub tułowiu zamiast być wyrzucanym w powietrze – wydaje się być praktykowany w Azji od stuleci jako forma treningu ciała i umysłu. Japończycy natomiast wykształcili własne formy żonglerki, koncentrując się na balansowaniu przedmiotów i odbijaniu piłek. Zanim wynaleziono gumowe piłeczki, umożliwiające klasyczne żonglowanie odbijane, Japończycy używali zwojów przędzy zwiniętej w kulki, aby ćwiczyć podobne triki. Takie pokazy stanowiły element tradycyjnych jarmarków oraz festiwali matsuri, a z czasem wpłynęły na rozwój nowoczesnych rekwizytów kuglarskich.
Tradycje żonglerskie istniały też niezależnie w odległych kulturach poza Eurazją. Przykładowo, rdzenne ludy Ameryki Północnej znały zabawy polegające na podrzucaniu i łapaniu obiektów – kronikarze odnotowali gry kobiet z plemienia Mandan, polegające na utrzymywaniu w powietrzu kilku kamyków jak najdłużej. Z kolei na wyspach Polinezji (np. Tonga) już w XVIII wieku zaobserwowano mieszkańców bawiących się żonglowaniem owocami w ramach codziennej rozrywki. Te przykłady pokazują, że żonglowanie jako forma zabawy i sztuki pojawiło się niezależnie w wielu zakątkach świata, będąc uniwersalnym językiem rozrywki przekraczającym bariery kulturowe.
Kuglarstwo w średniowieczu
Wędrowni artyści Europy – żonglerzy, minstrele, trefnisie
Upadek Cesarstwa Rzymskiego i nastanie średniowiecza zmieniły krajobraz sztuki rozrywkowej w Europie. We wczesnym średniowieczu oficjalne widowiska cyrkowe praktycznie zanikły, a wiedza o dawnych popisach akrobatycznych przetrwała głównie w tradycji wędrownych artystów. Kuglarze średniowieczni – zwani też minstrelami, żonglerzami lub goliardami – przemierzali trakty między miastami, oferując swoje talenty na rynkach, jarmarkach i w gospodach. Byli to artyści do wszystkiego: nie ograniczali się wyłącznie do żonglowania, lecz często śpiewali, grali na instrumentach, wykonywali proste sztuczki magiczne, a nawet odgrywali krótkie scenki komiczne. Ich celem było rozbawienie publiczności i zarobienie drobnych datków, które widzowie wrzucali do kapelusza po udanym występie.
Średniowieczny żongler nie miał łatwego życia. Większość kuglarzy nie posiadała stałego miejsca zamieszkania ani mecenasa, więc tułaczy tryb życia był normą. Wędrowali od wioski do wioski, od miasta do miasta, często w małych grupach dla bezpieczeństwa. Taka trupa mogła składać się z muzyka, żonglera, połykacza ognia czy linoskoczka – razem łatwiej było przyciągnąć publiczność i obronić się przed ewentualnymi napaściami na odludnych drogach. Popularne miejsca występów to miejskie rynki i place, targi, a także przydrożne zajazdy, gdzie zmęczeni podróżni chętnie płacili za odrobinę rozrywki.
Wśród wędrownych artystów wyodrębnili się też błaznowie i trefnisie dworscy, którzy znaleźli zatrudnienie na zamkach i dworach możnowładców. Taki błazen pełnił rolę nadwornego komika – zabawiał swojego pana opowieściami, żartami i sztuczkami, nierzadko również żonglerskimi. W odróżnieniu od pospolitych minstrelów, dworski trefniś mógł liczyć na ochronę i utrzymanie ze strony swojego mecenasa. Nie zmienia to faktu, że w oczach reszty społeczeństwa nawet nadworni kuglarze mieli status osobliwych dziwaków. Ubiór błaznów odróżniał ich od zwykłych ludzi – nosili kolorowe, pstrokate stroje, często z naszytymi dzwoneczkami, a na głowach charakterystyczne czapki z oślimi uszami lub pióropuszami. Taki wizerunek, choć gwarantował uwagę publiczności, jednocześnie utwierdzał podział między „poważnym” społeczeństwem a kuglarzami uważanymi za odmieńców.
Społeczny status kuglarzy i reakcja Kościoła
Ambiwalentny stosunek społeczeństwa do kuglarzy był cechą charakterystyczną średniowiecza. Z jednej strony ludzie spragnieni byli rozrywki – występy żonglerów, grajków i połykaczy ognia przyciągały tłumy na jarmarkach. Z drugiej strony, wobec wędrownych artystów istniała duża podejrzliwość. Uważano ich za element niepewny, pozbawiony stałego miejsca w strukturze feudalnej. Przysłowia z tamtej epoki odzwierciedlały tę nieufność – jedno z nich głosiło: „Minstrele i szarlatani wyrastają z tego samego korzenia”, co sugerowało, że artyści uliczni nie różnią się wiele od oszustów.
Kościół katolicki, mający ogromny wpływ na życie średniowiecznej Europy, odnosił się do kuglarzy wręcz wrogo. Duchowni głosili, że sztuki widowiskowe, które nie służą chwale Bożej, są dziełem sił nieczystych. W kazaniach potępiano świecką muzykę i występy dla uciechy jako grzeszne marnowanie czasu. Wiele źródeł kościelnych nazywa średniowiecznych minstreli „sługami diabła”. Szczególnie surowo piętnowano kobiety parające się taką działalnością, oskarżając je o niemoralność porównywaną wręcz do nierządu. Zdarzało się nawet, że księża próbujący swoich sił jako kuglarze bywali karani przez hierarchów kościelnych – odbierano im stanowiska i zmuszano do życia wyłącznie z występów, co było dodatkową infamią.
W świetle prawa świeckiego status kuglarzy również był niejednoznaczny. W niektórych miastach istniały przepisy ograniczające działalność wędrownych grajków i żonglerów, traktując ich jako potencjalnych awanturników. Zdarzało się, że lokalne władze wymagały specjalnych pozwoleń na występy publiczne. Mimo to, kuglarze nie byli całkowicie pozbawieni ochrony prawnej – jeśli stali się ofiarami przestępstwa (np. padli ofiarą rozboju), prawo królestwa chroniło ich jak innych wolnych ludzi. Jednak w przypadku drobnych przewinień to oni sami bywali traktowani surowiej i pozbawiani normalnej drogi dochodzenia sprawiedliwości. Taka pół-legalna egzystencja zmuszała wielu artystów do trzymania się razem i wzajemnego wspierania.
Paradoksalnie, pomimo oficjalnej dezaprobaty, sztuka kuglarska znajdowała drogę nawet do serc niektórych duchownych i w mury klasztorów. Istnieją zapisy świadczące o tym, że wędrowni artyści nieraz znajdowali schronienie na terenie przyklasztornym w zamian za pokaz swoich umiejętności, a niektóre klasztory zatrudniały minstrelów podczas świeckich uroczystości. Słynna średniowieczna opowieść „Kuglarz z Notre Dame” (znana później z francuskiej baśni) ukazuje wyidealizowany wizerunek kuglarza, który swoją sztukę ofiarowuje Matce Boskiej, gdyż nie ma nic innego – co sugeruje, że ludowa wyobraźnia potrafiła pogodzić kuglarstwo z pobożnością na swój sposób.
Cechy, bractwa i patronat możnych
Pomimo trudności, kuglarze w średniowieczu nie byli całkowicie pozbawieni organizacji. W niektórych regionach Europy istniały swoiste bractwa kuglarskie – luźne gildie lub stowarzyszenia wędrownych artystów, które służyły wzajemnemu wsparciu. Członkowie takich bractw dzielili się doświadczeniami, uczyli od siebie nawzajem nowych sztuczek i przekazywali wieści o gościnnych miastach czy odbywających się jarmarkach. Choć bractwa te nie miały oficjalnego statusu porównywalnego z cechami rzemieślniczymi, stanowiły namiastkę społeczności dla ludzi żyjących poza głównym nurtem społeczeństwa.
Ciekawostką jest fakt, że w średniowiecznej Anglii zrodziła się instytucja przypominająca formalne uznanie dla mistrza kuglarskiego fachu. Za panowania Wilhelma Zdobywcy w XI wieku ustanowiono tytuł Króla Żonglerów (King of Jugglers). Tytuł ten przez następne cztery stulecia był nadawany wybranemu artyście, co wiązało się z pewnymi przywilejami przyznawanymi przez królewski dekret. Należy jednak pamiętać, że w tamtych czasach określenie „żongler” obejmowało bardzo szeroki zakres artystów – nie tylko tych podrzucających piłki, ale także muzyków, poetów, opowiadaczy historii i różnych performerów. Tytuł Króla Żonglerów mógł więc przypaść artyście, który zdobył uznanie dworu dzięki szczególnym talentom lub charyzmie.
Inną drogą do poprawy losu kuglarza było związanie się z mecenatem możnego pana lub instytucji. Tak jak wspomniani błaznowie dworscy cieszyli się opieką szlachty, tak i niektórzy żonglerzy potrafili zyskać sławę i względną stabilizację dzięki występom przed wysoko urodzoną publicznością. W okresie późnego średniowiecza popularni stawali się trubadurzy i truwersi – wędrowni poeci i pieśniarze pochodzący często ze szlachty niższego stanu. Często podróżowali oni z własnymi żonglerzami czy iluzjonistami, którzy urozmaicali ich występy. Kuglarz towarzyszący trubadurowi miał zdecydowanie łatwiejsze życie niż samotny wagant – występował w bardziej przyjaznym otoczeniu i nie był tak narażony na szykany ze strony pospólstwa. Dzięki temu mógł doskonalić swoje umiejętności w sprzyjających warunkach.
Pod koniec średniowiecza i wraz z nastaniem renesansu podejście do rozrywki zaczęło się stopniowo zmieniać. Społeczeństwo stało się nieco bardziej otwarte na świeckie formy sztuki, zwłaszcza w miastach. Pojawiały się pierwsze trupy teatralne wystawiające misteria i komedie na miejskich placach – w nich również znalazło się miejsce dla kuglarskich popisów, takich jak taniec na linie czy żonglowanie płonącymi pochodniami dla uatrakcyjnienia przedstawienia. W archiwach odnotowano np. występ francuskiej trupy „Les Grand Danseurs du Roi” na targowisku w Saint-Germain w XVII wieku, gdzie żonglowano ogniem ku uciesze widzów. Te wydarzenia zapowiadały narodziny nowej ery – ery profesjonalnych trup cyrkowych i teatralnych, które wkrótce miały wynieść kuglarstwo na jeszcze wyższy poziom.
Narodziny nowożytnego cyrku i XIX wiek
Pierwsze cyrki – kuglarze pod dachem areny
Przełom XVIII i XIX wieku przyniósł rewolucję w świecie rozrywki – powstanie nowożytnego cyrku. Za symboliczną datę uznaje się rok 1768, kiedy to w Londynie były żołnierz Philip Astley zorganizował pierwsze pokazy akrobatyczno-jeździeckie na planie okręgu (stąd nazwa cyrk, od łac. circus – koło). Astley zasłynął z popisów woltyżerki na koniach, ale szybko zdał sobie sprawę, że publiczność pragnie urozmaiconych wrażeń. W kolejnych latach do swoich przedstawień zaczął zapraszać także żonglerów oraz klaunów. W ten sposób, pod jednym dachem cyrkowego namiotu, po raz pierwszy połączono różne dziedziny sztuki kuglarskiej: akrobacje, żonglerkę, klaunadę, a nawet pokazy zręczności z udziałem zwierząt.
Sukces londyńskiego cyrku Astleya zainspirował innych artystów w Europie. W 1770 roku Astley otworzył również cyrk w Paryżu, który w niedługim czasie przejął Antonio Franconi, kontynuując ideę łączenia rozmaitych sztuk widowiskowych. W tych początkach cyrku nowożytnego żonglerzy zyskiwali na znaczeniu, choć początkowo byli często dodatkiem do głównego pokazu jazdy konnej. Egzotyczni artyści sprowadzani z Dalekiego Wschodu prezentowali swoje imponujące umiejętności przed zachwyconą europejską publicznością. Mimo że dominowały pokazy jeździeckie, żonglerka pod cyrkowym namiotem zdobywała uznanie i otwierała drogę do profesjonalizacji kuglarstwa.
Wraz z końcem XVIII i początkiem XIX wieku cyrki objazdowe zaczęły podróżować po całym świecie – odwiedzały zarówno wielkie stolice Europy, jak i mniejsze miasta prowincjonalne, a nawet wyprawiały się za ocean. Kuglarze stali się nieodłączną częścią trup cyrkowych. Występując na arenie pod dachem, zyskali stabilniejsze warunki pracy niż ich średniowieczni poprzednicy na gościńcach. Mogli też udoskonalać swoje numery, mając pewność stałej widowni. W cyrkach XIX wieku żonglerzy używali już bardziej wyspecjalizowanych rekwizytów: skórzanych piłek wypełnionych trocinami lub grochem, drewnianych obręczy, maczug przypominających kształtem kręgiel, a także talerzy, kapeluszy czy butelek. Płonące pochodnie również pojawiały się na cyrkowej arenie, dodając pokazom dramatyzmu.
Złoty wiek żonglerki – XIX-wieczna scena rozrywkowa
XIX wiek to okres prawdziwego rozkwitu sztuki kuglarskiej. Cyrki objazdowe przeżywały wtedy swoje złote lata – w dobie braku radia, filmu czy telewizji, to właśnie cyrk dostarczał masowej rozrywki ludziom spragnionym emocji. W połowie XIX stulecia cyrkowcy otrzymali do dyspozycji nowe narzędzie, które wkrótce miało zrewolucjonizować żonglerkę: gumę. Odkrycie kauczuku i wynalezienie gumowych piłek (tzw. piłek kauczukowych) umożliwiło wykonywanie zupełnie nowych trików polegających na odbijaniu piłek od podłoża. Żonglerka odbijana (bounce juggling) stała się możliwa dopiero od około 1850 roku i szybko zyskała popularność na scenach rozrywkowych. Artyści mogli teraz żonglować więcej niż dwiema rękami – wykorzystując sprężystość gumy, potrafili kontrolować tor lotu piłek odbijających się rytmicznie od areny.
W drugiej połowie XIX wieku narodził się również wodewil – nowy gatunek przedstawienia teatralno-kabaretowego. Wodewile (z franc. vaudeville) były lekkimi spektaklami rozrywkowymi, łączącymi skecze komediowe, piosenki, taniec, a także krótkie numery cyrkowe. Na scenach wodewilu nie mogło zabraknąć żonglerów. Występy kuglarskie doskonale nadawały się na przerywniki między innymi punktami programu, zapewniając widzom podziw dla ludzkiej zręczności. Dla wielu żonglerów wodewil stał się trampoliną do kariery – zapewniał stałe angaże i godziwe zarobki w teatrach całej Europy i Ameryki Północnej. Dzięki temu kuglarze przestali być postrzegani jedynie jako jarmarczni sztukmistrze, a stali się pełnoprawnymi artystami scenicznymi.
Wraz ze wzrostem popularności pokazów kuglarskich zaczęły wyłaniać się rozmaite specjalizacje żonglerskie. Artyści odkrywali, że mogą zbudować swoją sławę, koncentrując się na określonym rodzaju rekwizytów lub unikalnym stylu. Pod koniec XIX wieku można było spotkać żonglerów reklamujących się jako mistrzowie konkretnej dziedziny:
- Żonglerzy wagi ciężkiej – atletyczni artyści podrzucający bardzo ciężkie przedmioty, np. kule armatnie, kowadła czy masywne kamienie. Pokazywali tym samym siłę połączoną ze zręcznością.
- Żonglerzy konni (hipiczni) – wykonujący żonglerkę stojąc na grzbiecie galopującego konia. Ta trudna specjalizacja wywodziła się z tradycji cyrkowej woltyżerki.
- Żonglerzy salonowi – eleganccy performerzy w smokingach, żonglujący rekwizytami codziennego użytku spotykanymi w restauracji czy kawiarni. Rzucali w powietrze butelki, kieliszki, talerze, a nawet parasole, demonstrując szyk i finezję.
- Żonglerzy grupowi – duety lub trupy wymieniające się przedmiotami w skomplikowanych układach. Kilku żonglerów stojąc naprzeciw siebie podrzucało i odrzucało sobie wzajemnie maczugi czy obręcze, zachwycając synchronizacją.
- Antypodyści (żonglerzy stopami) – artyści, którzy leżąc na plecach, żonglowali nogami. Potrafili balansować i podrzucać stopami piłki, beczułki, a nawet innych ludzi (tzw. gry ikaryjskie, gdzie żongler nogami podrzuca partnera niczym żywy rekwizyt).
Równolegle do specjalizacji w rodzajach pokazów następowała ewolucja samych rekwizytów. Około lat 80. XIX wieku pojawił się pierwszy wyspecjalizowany warsztat produkujący sprzęt cyrkowy dla żonglerów. Założył go w USA Edward Van Wyck, rzemieślnik, który przyjął za motto hasło: „Wszystko dla żonglera, cokolwiek dla cyrku”. Van Wyck jako pierwszy zaczął na dużą skalę produkować drewniane maczugi żonglerskie, udoskonalając ich konstrukcję pod kątem wyważenia i łatwości obrotu. Jego maczugi składały się z kilku części, co pozwalało lepiej rozłożyć ciężar i zapewnić stabilny lot w powietrzu. Następcy Van Wycka, tacy jak Harry Lind, wprowadzali dalsze ulepszenia – lżejsze materiały, smuklejsze kształty. Kulminacją tego rozwoju było wynalezienie w XX wieku maczug z włókna szklanego przez Stuarta Reynoldsa, a wreszcie wprowadzenie tworzyw sztucznych (polietylen), z których wykonuje się sprzęt do dziś. Dzięki tym wynalazkom współcześni żonglerzy dysponują rekwizytami o nieosiągalnej wcześniej trwałości i precyzji.
Na przełomie XIX i XX wieku nazwiska wybitnych żonglerów stały się znane szerokiej publiczności niczym nazwiska gwiazd estrady. Jednym z pionierów celebryckiego statusu kuglarza był pochodzący z Polski Paul Cinquevalli, który zrobił światową karierę w latach 80. i 90. XIX w. Cinquevalli zasłynął żonglowaniem przedmiotami uznawanymi za „niemożliwe” – podrzucał krzesła, kule bilardowe, parasole, a nawet ciężkie meble! Demonstrując tak niezwykłą siłę i zręczność, zdobył rozgłos na scenach Londynu i Berlina, a jego nazwisko stało się synonimem przekraczania ludzkich ograniczeń w sztuce żonglerki.
Kuglarstwo w XX wieku i współcześnie
Czas prób – stagnacja i odrodzenie po wojnie
Na początku XX wieku żonglerka nadal kwitła, szczególnie w kręgach cyrkowych i rewiowych. W latach 20. i 30. publiczność zachwycał włoski wirtuoz Enrico Rastelli, nazywany „królem żonglerki”. Potrafił on utrzymać jednocześnie w powietrzu aż osiem piłek, a do repertuaru wprowadził efektowne numery z obręczami i maczugami, wyznaczając nowe standardy perfekcji. Niestety, kolejne dekady nie były łaskawe dla sztuki kuglarskiej. Okres II wojny światowej oraz następujące po niej lata 40. i 50. przyniosły spadek zainteresowania występami cyrkowymi. Świat pogrążony w konfliktach i odbudowie mniej czasu poświęcał rozrywce, a pojawienie się kina i telewizji skierowało uwagę masowej publiczności na nowe media.
W latach 40. wielu profesjonalnych żonglerów zmuszonych było występować wyłącznie w objazdowych cyrkach lub varieté, często za symboliczne wynagrodzenie i bez większego rozgłosu. Sztuka ta stała się niemal niszowa, praktykowana przez garstkę entuzjastów utrzymujących dawne tradycje. Wiele cyrków podupadało finansowo, a niektórzy artyści sceniczni przekwalifikowali się lub zeszli do podziemia kulturalnego. Mimo to, w sercach prawdziwych pasjonatów żonglerki tliła się iskra nadziei na odrodzenie dawnej świetności.
Iskra ta zapłonęła w Stanach Zjednoczonych. W roku 1947 grupa amerykańskich żonglerów postanowiła powołać do życia organizację, która chroniłaby ich ukochaną dyscyplinę przed zapomnieniem i wspierała jej rozwój. Tak powstało International Jugglers’ Association (IJA) – Międzynarodowe Stowarzyszenie Żonglerów. Oficjalnie założono je 17 czerwca 1947 podczas zjazdu iluzjonistów w Pittsburghu. Pomysłodawcami byli m.in. Art Jennings, Harry Lind i Jack Greene. IJA postawiła sobie za cel promowanie żonglerki jako sztuki (nie tylko jako biznesu cyrkowego) oraz integrację środowiska żonglerów. Przez pierwsze lata działalności IJA zrzeszało zaledwie około 100–200 profesjonalnych artystów, ale sama idea zaczęła przynosić efekty. Organizowano pokazy, warsztaty i konkursy, które pozwoliły żonglerom dzielić się wiedzą i pasją.
Organizacja ta przez ponad dwie dekady skupiała głównie zawodowych kuglarzy. Sytuacja zaczęła zmieniać się wraz z nadejściem tzw. „fali kalifornijskiej” w latach 60. Kalifornijscy żonglerzy tłumnie powrócili do występów ulicznych, organizując spontaniczne pokazy dla przechodniów, pomimo że w wielu miastach tego typu aktywność była formalnie zakazana. Gdy w 1968 roku w obliczu małego zainteresowania odwołano coroczny konwent IJA na wschodnim wybrzeżu, spontanicznie zjawiło się tam czterdziestu zapaleńców z Zachodu – czterokrotnie więcej niż rok wcześniej. Wybór nowego zarządu IJA i energia młodych żonglerów zagwarantowały dalsze istnienie organizacji oraz dały początek renesansowi kuglarstwa.
Występy żonglerów na ulicach zostały bardzo dobrze przyjęte przez przypadkowych widzów. W latach 70. na terenie prywatnych kompleksów biznesowych zaczęły powstawać sceny plenerowe przeznaczone specjalnie dla żonglerów. Rozpoczęto także organizację pierwszych festiwali ulicznych dla uzyskania „klimatu ulicy” w bardziej kontrolowanych warunkach. Wielu żonglerów z żalem przyjęło jednak fakt, że coraz rzadziej można występować naprawdę spontanicznie – rozpoczęła się era oficjalnych imprez i wydarzeń, które choć wskrzeszały ducha ulicy, to odbywały się za pozwoleniem władz i sponsorów.
Tak czy inaczej, dzięki ożywieniu lat 60., żonglerka zyskała na popularności i coraz więcej ludzi zaczęło ją uprawiać jako formę rekreacji. John Cassidy z wydawnictwa Klutz Press w Palo Alto wydał w 1977 roku książeczkę Juggling for the Complete Klutz (pol. „Żonglowanie dla opornych”), instruującą krok po kroku jak nauczyć się żonglować i sprzedawał ją razem z trzema piłeczkami typu beanbag. Nakład osiągnął setki tysięcy egzemplarzy. W ślad za tym sukcesem na całym świecie pojawiło się mnóstwo poradników i kursów dla początkujących kuglarzy.
Żonglerka jako hobby – popularyzacja i współczesna scena
Rosnąca popularność żonglerki w drugiej połowie XX wieku sprawiła, że z elitarnej umiejętności zawodowych cyrkowców stała się ona dostępna dla każdego. Coraz więcej ludzi zaczęło traktować żonglowanie jako hobby, formę aktywności fizycznej czy po prostu ciekawą umiejętność do opanowania. Pojawiły się kluby i grupy pasjonatów, gdzie miłośnicy tej sztuki mogli wspólnie trenować i wymieniać się trikami. Takie kluby działają dziś w większości większych ośrodków – również w Polsce grupy zapaleńców regularnie spotykają się w parkach czy salach gimnastycznych, by poćwiczyć żonglowanie i inne sztuki cyrkowe (np. diabolo, poi, chodzenie po linie). Spotkania te sprzyjają integracji środowiska i podnoszeniu poziomu swoich umiejętności.
Od lat 80. XX wieku żonglerka zaczęła być także traktowana poważniej w kontekście edukacyjnym i terapeutycznym. Dostrzeżono jej walory rozwojowe – koordynacja ręka-oko, koncentracja, cierpliwość – dlatego zaczęto wprowadzać elementy żonglowania na zajęciach wychowania fizycznego w szkołach. W wielu krajach (np. w USA za sprawą Dave’a Finnigana) programy szkolne uwzględniły naukę podstaw żonglerki jako ćwiczenie ogólnorozwojowe. Obecnie wiadomo, że żonglowanie pozytywnie wpływa na pracę mózgu, angażując obie półkule i poprawiając refleks.
Równocześnie profesjonalna scena kuglarska wkroczyła w nowy etap. Pojawiły się międzynarodowe festiwale i konwencje gromadzące setki, a nawet tysiące artystów. Od 1948 roku IJA organizuje coroczny festiwal w USA, a od 1978 odbywają się mistrzostwa świata w żonglowaniu podczas tych zjazdów. W Europie z kolei w 1978 zainicjowano tradycję Europejskiej Konwencji Żonglerskiej (EJC). W 1987 powstała oficjalnie European Juggling Association (EJA) z siedzibą w Amsterdamie, koordynująca coroczne zloty żonglerów na Starym Kontynencie. Na europejskie konwencje przybywa regularnie od 2000 do 5000 uczestników, czyniąc z nich jedne z największych zjazdów artystów na świecie. Podczas takich wydarzeń odbywają się warsztaty, pokazy galowe najlepszych performerów, a także konkursy i próby bicia rekordów.
Współczesna sztuka kuglarska jest bardziej różnorodna niż kiedykolwiek. Obok klasycznego żonglowania piłkami, maczugami i obręczami, ogromną popularność zyskały pokazy z wykorzystaniem nowoczesnych rekwizytów: świecących w ciemności poi, wirujących diabelskich kijków czy ogniowych wachlarzy. Kuglarstwo stało się szerokim pojęciem, obejmującym wszystkie te formy ekspresji artystycznej, a nawet takie dziedziny jak kręcenie hula-hoop, puszczanie ogromnych baniek mydlanych czy sztuczki wykonywane jo-jo. Dzisiejsi artyści często łączą różne techniki, tworząc autorskie, zapierające dech w piersiach choreografie.
Na scenach wielkich cyrków (np. Cirque du Soleil) żonglerka znów świeci triumfy, tym razem w wydaniu nowoczesnym i widowiskowym. Współcześni mistrzowie tego fachu biją kolejne rekordy, przesuwając granice ludzkich możliwości. Amerykanin Anthony Gatto przez lata uchodził za najlepszego żonglera świata – w swoim repertuarze miał numery z dziewięcioma piłkami, ośmioma obręczami czy sześcioma maczugami, co wykraczało daleko poza umiejętności przeciętnego cyrkowca. Inni, jak Rosjanin Sergey Ignatov, zadziwiali publikę żonglowaniem ośmioma obręczami jednocześnie, ustanawiając wyniki niegdyś uznawane za niemożliwe. Z kolei Michael Moschen z USA zasłynął jako innowator – spopularyzował żonglerkę kontaktową z kryształowymi kulami (jak w filmie „Labirynt”), nadając kuglarstwu poetycki, taneczny wymiar.
Co roku ustanawiane są nowe rekordy świata – rośnie liczba obiektów, którymi człowiek jest w stanie jednocześnie żonglować, a także czas nieprzerwanego żonglowania czy trudność wykonywanych trików. To pokazuje, że nawet tak stara sztuka wciąż się rozwija. Jednak niezależnie od tych wyczynów, dla większości entuzjastów kuglarstwa najważniejsza pozostaje radość płynąca z samego faktu żonglowania i dzielenia się nim z innymi.
Współczesne kuglarstwo to harmonijne połączenie tradycji i nowoczesności. Potomkowie średniowiecznych wędrownych sztukmistrzów występują już nie na gościńcach, a na festiwalach ulicznych i w sieci – platformy internetowe pełne są filmów instruktażowych i pokazów talentów kuglarskich, co dodatkowo napędza zainteresowanie młodego pokolenia. Mimo upływu wieków sedno pozostaje to samo: żonglerka i pokrewne sztuczki wciąż budzą uśmiech, podziw i zdumienie widzów. Historia kuglarstwa dowodzi, że potrzeba zachwycania się ludzką zręcznością jest uniwersalna i ponadczasowa – od starożytnych rytuałów po XXI-wieczne spektakle. Sztuka ta przetrwała dzięki pasji artystów, którzy przez stulecia przekazywali sobie sekrety rzemiosła, udoskonalali techniki i nieśli kaganiec rozrywki nawet w najmroczniejszych czasach. Obecnie możemy cieszyć się owocami tej bogatej tradycji, patrząc z zachwytem na kuglarzy kontynuujących dzieło swoich poprzedników.